Czy macie w swojej szafie ubrania, które mimo upływu czasu lubicie wciąż tak samo i najchętniej ciągle byście je zakładały?
A może kupiłyście kiedyś wymarzony, drogi ciuch, na który długo odkładałyście pieniądze?
 Pamiętam, jak kupiłam sobie swoje pierwsze ADIDASY – tak naprawdę to kupili mi je Rodzice i nie były to Adidasy tylko PUMY (ale i tak byłam przeszczęśliwa!). Mój kolega miał takie same buty (miały być unisexy, ale jednak bardziej wyglądały na męską parę…), dla mnie jednak liczyło się, że są MARKOWE (ehh te uroki dzieciństwa- szacunek na dzielni też miał duże znaczenie, a takie buty dawały +10 do Respektu:D). Podobnie wyglądała sytuacja z pierwszymi i jak dotąd jedynymi spodniami LEE.  W końcu miałam wymarzone jeansy porządnej firmy! Tak samo było też z pierwszą jeansową koszulą i pierwszą ramoneską (która służyła mi dzielnie przez 4 lata, a nadmieniam, że była wykonana z ekoskóry). 
Jedną z moich ulubionych rzeczy jest także Futrzak (oczywiście sztuczne futerko!!) z dzisiejszej stylizacji, zakupiony kilka lat temu w promocyjnej cenie w Pull& Bear. Idealny na pogodę, kiedy puchowa kurtka to jeszcze zdecydowanie za dużo, a skórzana ramoneska  już niestety nie wystarcza. Czasami służy także jako ocieplacz do zwykłej koszuli czy swetra do chodzenia zarówno po domu,  jak i w bardziej oficjalnych miejscach.  Dopóki stan futrzaka będzie pozwalał na jego użytkowanie bez wzbudzania powszechnej śmieszności czy dezaprobaty,  z pewnością  będzie on ulubioną częścią mojej jesiennej garderoby 🙂
A jakie są Wasze ulubione jesienne ubrania?

Kurtka – GAMISS
Spodnie – SH (Cubus ok. 20 zł)
Koszula  – SH (Bik Bok, 16 zł)
Szalik – no name (kupiony w butiku w Porto, 3 euro!!)
Torebka – SH (ok. 30 zł)
Buty- Lasocki (%% 160 zł)