Miałam czaderski pomysł na zdjęcia. Namówiłam swojego osobistego fotografa na podróż przez całe miasto, by zrobić sesję w parku południowym. Wybranie outfitu na tę okazję zajęło mi  pół dnia (fotograf prawie się rozmyślił). Gdy już wreszcie byłam gotowa, spojrzałam kątem oka na okno a widok, który ujrzałam przeraził mnie. To było istne oberwanie chmury, lało tak, jakby cała ziemia chciała wziąć udział w ogromnym  ICE BUCKET CHALLENGE. Postanowiłam nie wpadać w panikę i zaczekać, aż deszcz łaskawie przestanie padać. Po jakichś 15 minutach zza chmur wyszło słońce, więc pośpiesznie pobiegliśmy do auta. Radość moja nie trwała jednak długo. Podczas jazdy rozpadało się ponownie…
Zastanawia Was pewnie, czy ta historia doczekała się happy endu. Otóż tak! Po ok. 30  minutach spędzonych na wsłuchiwaniu się w jednostajny stukot kropel w samochodzie na parkingu pod parkiem, zdecydowaliśmy, że dalsze czekanie tylko pogorszy sprawę. Wykorzystaliśmy ten krótki moment, w którym padało “trochę mniej” a efekty tego co udało nam się zrobić podczas najkrótszej chyba sesji w historii tego bloga, możecie zobaczyć poniżej:)

 I skaczemy przez kałuże!
Kropelki na bransoletce niech będą dowodem na szczerość moej opowieści!
Fot. K:*
Sweter – Persunmall
Spodnie – SH( 5 zł, pisałam o nich TU )
Buty – SH (3 zł nowe z metką )
Torebka –  SH ( 10 zł)