W końcu! W końcu mogę na chwilę przystopować- oczywiście nadal nie mam na nic czasu, ale nareszcie szykuje się wolny weekend, dzięki czemu mam nadzieję, pierwszy raz od dłuższego czasu będę miała możliwość się wyspać! I może uda się zrobić kolejną sesję na bloga:) Nie ukrywam, że lubię ten stan, kiedy ciągle jest coś do zrobienia- człowiek się wtedy nie nudzi, ciągle uczy się czegoś nowego, rozwija się. Ale czasami naprawdę potrzebna jest chwila odpoczynku, już nawet nie dla samego siebie, ale chociażby dla bliskich, którzy w całej tej gonitwie są chyba najbardziej poszkodowani (kiedy nie widzi się kogoś tydzień mieszkając z kimś pod jednym dachem, można już uznać, że coś jest nie tak).
W końcu jest ciepło! Pierwszy raz w tym roku udało się ubrać inną kurtkę niż puchówka i zimowy płaszcz:) Udało się też wygospodarować 15 minut (dosłownie), by chociaż chwilkę powygrzewać się w blasku wiosennego słońca. 
Muszę niestety stwierdzić, że balerinki to najbardziej niewygodne buty na świecie- gdybym mogła to najchętniej chodziłabym ciągle w AirMaxach (najlepszy zakup życia), ale czasami nie pozwalają na to okoliczności. Dla sprostowania powiem, że baletki są najbardziej niewygodne dla osób, które robią codziennie miliony kilometrów, bo do stania i siedzenia są całkiem w porządku:)
Biała koszula to obecnie mój hit i najchętniej nosiłabym ją codziennie, cieszę się, że  w końcu udało mi się kupić taką w idealnym rozmiarze, o świetnym kroju i materiale:) Swoje musiałam odżałować (o zgrozo! 69 zł w sytuacji, gdy zazwyczaj kupuję w SH w cenach od 3-5 zł – uwierzcie, skoro zdecydowałam się wydać taki majątek, to koszula naprawdę musi być świetna:D )

Szal- nie mój:(
Koszula- Reserved ( % 69 zł)
Ramonesk – Cropp (% 99 zł)
Spodnie – H&M (69 zł)
Torba-  Medicine (119 zł)
Bury – Diverse ( % 37zł)
Tak wiem, razem wyniosło to trochę dużo pieniędzy, ale pomyślcie sobie, że kurtkę mam już 3 lata, a taka koszula na pewno długo mi posłuży:)