Amsterdam był trzecim przystankiem w naszej podróży- Efteling omijam celowo, gdyż spędziliśmy tam bardzo intensywny dzień, przez co większość zdjęć prezentuje głównie znajdujące się tam atrakcje – możliwe, że w późniejszym czasie opublikuję o tym post:)

Rankiem pogoda wskazywała na to, że słońce będzie towarzyszyło nam przez cały dzień. Poranne promyki okazały się być jednak zdradzieckie, więc nie ukrywam, że wystrojeni w krótkie rękawy trochę zmarzliśmy ( szkoda nam było czasu wracać do mieszkania po jakieś nakrycie!).
W pierwszym poście wspominałam o tym, że wydaliśmy 57 euro/osobę na kartę I amsterdam. Czy to dużo? Można dywagować na ten temat, jedno jest jednak pewne- gdybyśmy chcieli skorzystać z tych wszystkich atrakcji bez kupowania karty, zapłacilibyśmy jakieś 3-4 razy więcej.
Architektura Amsterdamu jest bardzo charakterystyczna –  urocze kamieniczki usytuowane są nie tylko w ścisłym centrum miasta, ale także w bardziej odległych dzielnicach. Jako ciekawostkę powiem, że drzwi i klatki schodowe niektórych kamienic są tak wąskie, że nie jest możliwe wniesienie do domu mebli tradycyjną drogą, dlatego praktycznie na każdej kamiennicy zamontowano specjalną wciągarkę, dzięki której meble można przetransportować przez okna:)

 

Amsterdam położony jest nad licznymi kanałami- jest ich tutaj 160. Stolica Holandii w żaden sposób nie przypomina jednak Wenecji, która przecież też słynie z kanałów.  W przeciwieństwie do Wenecji transport samochodowy w mieście nie jest zabroniony,  jednakże mieszkańcy nie korzystają za bardzo z tego przywileju, gdyż tak jak wspominałam wcześniej, głównym środkiem transportu są tutaj rowery.
Moje włosy jak zwykle nieujarzmione!:)
Domyślam się, że zegarek już Wam się znudził, dlatego bardzo intensywnie myślę o zakupie nowego odmierzacza czasu!:D
Fot. K. / ja
Spodnie – SH ( 5zł)
Bluzka- SH ( 5zł)
Baletki –  Deichmann ( 90 zł)