Ostatnio na blogu pojawiały się tylko i wyłącznie  kolorowe letnie zdjęcia z pięknych portugalskich miejsc, dlatego dzisiaj dla odmiany, czarno-białe fotografie ze stylizacją total black 😉
Zdjęcia zostały zrobione w cudownym parku znajdującym się rzut beretem od mojego domu, jednakże dowiedziałam się o nim po półtora miesiąca mieszkania tutaj. Jak to możliwe? Wejście do parku wiedze przez wysoką bramę schowaną między budynkami w wąskiej uliczce. Gdyby moja współlokatorka nie zabłądziła tam przypadkiem, pewnie byśmy tego parku nadal odkryli. Już niedługo zobaczycie także zdjęcia wykonane tutaj podczas dnia:)

 

 W parku znajduje się labirynt z krzaków, a odnalezienie prawidłowej drogi do środka wcale nie jest proste (namęczyłam się nieźle biegając i szukając odpowiedniej ścieżki). Pierwsze moje skojarzenie, gdy zobaczyłam to miejsce, to finałowa scena w 4. części Harrego Pottera  i zmagania uczestników Turnieju Trójmagicznego w labiryncie pełnym niebezpieczeństw, stworzonym na błoniach Hogwartu:)
Ramoneska – Cropp (znacie ją bardzo dobrze, 99 zł sto lat temu)
Spodnie-Szachownica (sklep w Renomie we Wro) 39 zł
Koszula –  Mohito (prezent:))
Buty- XTI (outlet, 27 euro)