Proszę powiedzcie, że wyglądam trochę jak dziewczyna Marlona Brando (tego z filmu Dziki TU) 😀
****
Disneyland to jedno z miejsc, które zamierzam odwiedzić w najbliższej przyszłości, a że aktualnie możliwości czasowo – finansowe nie są wystarczające, jako substytut raju każdego szanującego się dziecka,  postanowiłam sprawić sobie jakąś rzecz związaną z ukochanymi bajkami. Jak możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu jest to bluza z Myszką Miki:) A że w noszeniu bluz, które odejmują mi lat (w sytuacji, w której i tak nie ma czym szastać:p) mam doświadczenie (przypominam rzymski post TU), byłam niezwykle szczęśliwa, a na dodatek wzbudzałam powszechny zachwyt wśród mijanych przedszkolaków 😀
bluza z Myszką Miki, Vansy, stylizacja, ramoneskabluza z Myszką Miki, vansy, spodnie z dziurami, ramoneska, kręcone włosy, streetstyleBluza z Myszką Miki, Vansy, spodnie z dziurami, kręcone włosy, streetstyle
Spodnie kupiłam za 16 zł parę miesięcy temu, jeszcze w Warszawie. Któregoś razu zauważyłam niewielkie przedarcie na jednej nogawce w okolicy kolana. Stwierdziłam, że nie ma co spodni spisywać na straty, może da radę jeszcze coś z nich wykrzesać. A że ku mojemu zadowoleniu, moda na kloszarda, nadal trwa w najlepsze, postanowiłam, że zrobię dziury na kolanach i wszystkim będę wciskać, że to tak fabrycznie kupiłam, z nowej kolekcji, pierwszy krzyk mody! Jakbyście dali radę nie przekazywać nikomu, w szczególnośc mojemu K., że zamiast wyrzucić podarte spodnie, podarłam je jeszcze mocniej, a na dodatek zachowuję się jakbym kupiła je za co najmniej tysiąc pięćset sto dziewięćset, mimo, że są warte mniej niż 20zł, a ponadto noszę zadowolona z siebie, to będę max wdzięczna.

PS Planuję jeszcze rozpruć nogawki, bo też teraz ‘must have’ każdej szanującej się blogerki:D Ale to też Ciiii…:D
k
Z butami to była grubsza historia. Vansy kupiłam w lumpeksie, wyglądały jak nówki, ale metki nie miały. Mówię, 20 zł nie pieniądz (of course, to jest ogromny pieniądz, ale tak sobie tłumaczyłam, bo bardzo chciałam je kupić), bierę! Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Przyjechałam do domu, wsadziłam buciki w poszewkę i wrzuciłam do pralki. Po wyciągnięciu z pralki położyłam pod koloryfer i nie przyglądałam się im jakoś specjalnie dokładnie (to był wieczór). Rano patrzę, a te cudne, śliczne, wyglądające jak nówki Vansy (tzn. wyglądające tak dnia poprzedniego) zamiast koloru białego (w miejscach, które powinny być białe) miały kolor rdzawy –  nie wiem czy to ta farba z biało czerwonej szachownicy  przefarbowała, czy jakie inne procesy się tam zadziały. W każdym razie, myślałam, że serce mi pęknie na dwoje – takie czaderskie buciki :(.
Całe szczęście, mam coś we krwi z MacGyvera, dlatego nie poddałam się bez walki. Przypomniało mi się, że kupiłam kiedyś  białą farbę do podeszw. Użyłam ją do pomalowania wszystkich przerbowanych miejsc (ozywiście bez podeszw:D) i buty praktycznie wróciły do pierwotnego stanu:D
Wiem, że kupowanie butów w lumpeksie, to cały czas trochę temat tabu. Ja jestem jednak zdania, że jeśli buty są w super stanie/nowe, to po dezynfekcji/ wypraniu, nie ma żadnych  przeciwwskazań, żeby je nosić. Ale zdaję sobie oczywiście sprawę, że wiele osób nie odważyłoby się na to. A Wy jakie macie zdanie w tym temacie?:)
Vansy, spodnie z dziurami, streetstyle
Buty – Vans (20 zł/ second hand)
Spodnie – Only (%%16 zł, Factory Annopol)
Bluza – C&A (%% 39 zł)
Kurtka – Gamiss